„Zawołani po imieniu” – Rzeszów upamiętnił Michała Stasiuka

Data publikacji: 29 listopada 2022Instytut Pileckiego upamiętnił Michała Stasiuka, zamordowanego za pomoc Żydom w czasie niemieckiej okupacji. W wydarzeniu wzięła udział – w imieniu Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego - wojewoda podkarpacki Ewa Leniart.

Uroczystości, przygotowanej wspólnie z Urzędem Miasta Rzeszowa, towarzyszą wydarzenia popularyzacyjne i edukacyjne, dzięki współpracy z Kuratorium Oświaty w Rzeszowie oraz Rzeszowskimi Piwnicami i Estradą Rzeszowską.

Całość poprzedziła Msza Święta w kościele pw. św. Wojciecha i Stanisława. Uroczystość – zrealizowana w ramach programu „Zawołani po imieniu” – odbyła się w rzeszowskim Ratuszu, następnie na Placu Cichociemnych została odsłonięta tablica upamiętniająca Michała Stasiuka.

– Bardzo się cieszę, że coraz więcej uwagi poświęca się ludziom, bohaterom, którzy w trudnych lat wojny, pokazali jak można pomagać drugiemu człowiekowi, dając tym samym dowód najwyższego odwagi i człowieczeństwa. Wielu z nich znanych z imienia i nazwiska udało się już w należyty sposób upamiętnić i utytułować, jednak wielu wciąż na to czeka. Czekają na to ich najbliżsi, którzy są dumni z postawy swych rodziców, dziadków i krewnych. Dumni jesteśmy My wszyscy i dumne będą kolejne pokolenia, które właśnie takim inicjatywą jak to dzisiejsza, dowiedzą się o ludziach, którzy nie bacząc na niebezpieczeństwo z narażeniem życia ratowali obywateli żydowskiego pokolenia podczas okupacji hitlerowskiej – zaznacza wojewoda Ewa Leniart.

***

Michał Stasiuk urodził się w 1890 roku w położonych nieopodal Lwowa Jakimczycach. W okresie I wojny światowej przebywał w podrzeszowskim Chmielniku, gdzie ze związku z Wiktorią z domu Ciupak urodził się ich pierwszy syn – Marian (ur. 1918 r.). Wkrótce rodzina przeniosła się do centrum Rzeszowa i zamieszkała początkowo w kamienicy przy ulicy Króla Kazimierza 1. Wiktoria i Michał znaleźli zatrudnienie jako dozorcy okolicznych kamienic. W Rzeszowie urodził się też ich drugi syn – Franciszek Zygmunt (ur. 1923 r.).

Przed wybuchem II wojny światowej około 40% rzeszowian stanowili Żydzi, spośród których wielu angażowało się w życie polityczne i kulturalne miasta. Nastanie niemieckiej okupacji przerwało ten stan. Już w pierwszych miesiącach od zajęcia Rzeszowa Niemcy rozpoczęli zakrojone na szeroką skalę prześladowania Żydów, zmierzające do alienacji i wyniszczenia nie tylko mieszkańców miasta, ale również tysięcy przesiedleńców – głównie z Łodzi i Kalisza. Pod koniec grudnia 1941 roku utworzyli getto, zamknięte na początku kolejnego roku. W połowie 1942 roku do getta przesiedlili Żydów z okolicznych miast i wsi, co spowodowało prawie dwukrotny wzrost zaludnienia w jego obrębie i jeszcze większe pogorszenie warunków bytowych. Od początku lipca tego samego roku, w ramach Aktion Reinhardt, Niemcy rozpoczęli zakrojoną na szeroką skalę likwidację żydowskich mieszkańców, wysyłając większość z nich do obozu zagłady w Bełżcu. Od tego czasu liczba Żydów w Rzeszowie malała w zastraszającym tempie – przy życiu pozostawiono głównie robotników w przymusowych obozach pracy. Na wiosnę 1943 roku także przymusowi pracownicy zaczęli być mordowani.

Wówczas to grupa kilku Żydów z obozu pracy na Lisiej Górze zdecydowała się na ucieczkę i walkę o przetrwanie w ukryciu. Byli wśród nich m.in. pochodzący z Kalisza Natan Berliner, Bernard (Jesechiel) Kleinminc i jego matka. Ich wybór padł na podziemia rzeszowskiego rynku. Był to znajdujący się częściowo pod wyburzonymi przez okupanta kamienicami system piwnic i korytarzy, przypominający prawdziwy labirynt, odcięty od świata, pełen trudno dostępnych zakamarków. Już wcześniej żydowscy lokatorzy kamienic w rejonie rynku jako pierwsi zaczęli przygotowywać piwnice pod kątem ich nowej funkcji, a plotki o istnieniu podziemnego azylu wciąż krążyły w środowisku żydowskim.

Kryjówka została nazwana przez nowych lokatorów „Bunkrem”. Ich liczba stopniowo się powiększała. Ostatecznie, w piwnicach pod rzeszowskim rynkiem schronienie znalazło prawie czterdzieści osób.

Bunkrem zarządzał pochodzący z Jarosławia Jakub Jehoshua Springer „Sziko”. Wprowadzono warty, system ostrzegania za pomocą świateł, a nawet urządzono kuchnię. Ukrywający się potrzebowali łączności ze światem zewnętrznym. Zapewniany był on częściowo przez Abrahama Ojzerowicza, pochodzącego z Łodzi Żyda, wyznaczonego przez Niemców na grabarza, dzięki czemu mógł on względnie swobodnie poruszać się po Rzeszowie. Jednak na początku 1944 roku i on, wraz z dwiema córkami – Heleną i Gustą, w obawie przed likwidacją ukrył się w podziemiach. Wówczas rola opiekuna i pośrednika ukrywających się przypadła Michałowi Stasiukowi, znanemu im już wcześniej z racji wykonywanej przez niego pracy dozorcy kamienic.

W 1942 roku Stasiukowie mieszkali u zbiegu ulic Słowackiego i Matejki, w rejonie rynku, niedaleko wejść do podziemi. Dom Stasiuków stał się miejscem kontaktu i przerzutu Żydów do Bunkra. W pomoc zaangażowany był syn Michała, Marian, wyznaczony przez niemiecki urząd pracy na dozorcę budynku rzeszowskiego Gestapo. Dzięki niemu dawny sąsiad Stasiuków – Lejzor Torn, również wykorzystywany przy administrowaniu tym samym budynkiem, uciekł i trafił do podziemnej kryjówki.

Pierwotne wejście do systemu podziemi znajdowało się na rogu rynku, od strony ulicy Mickiewicza, pod kamienicą, w której mieściła się apteka „Pod Nadzieją”. Zostało ono jednak zamurowane ze względów bezpieczeństwa, gdyż wiedziało o nim zbyt wiele osób. Ostrożność lokatorów kryjówki nie uchroniła ich jednak przed nieszczęściem – pod koniec lutego 1944 roku robotnicy pracujący w rejonie pierwotnego wejścia przypadkiem na nie natrafili. Sądząc, że kryjówka została odkryta przez Niemców, ukrywający się Żydzi w panice zaczęli opuszczać podziemia. Część uciekinierów udała się w jedyne znane im przychylne miejsce – do domu Stasiuków, gdzie zostali zauważeni przez granatowych policjantów. Inni od razu zostali złapani przez niemieckich żandarmów i gestapowców. Jedna z uciekinierek, przesłuchiwana i torturowana przez Friedricha Pottebauma z rzeszowskiego Gestapo, wyjawiła szczegóły akcji pomocowej. Wszyscy pojmani Żydzi zostali zamordowani.

Ostatecznie Gestapo aresztowało Wiktorię i Michała oraz Mariana Stasiuków pod zarzutem pomocy Żydom, karanej w świetle okupacyjnego prawa śmiercią. Marian, dzięki pełnionej funkcji dozorcy budynku Gestapo i wstawiennictwu granatowych policjantów, został zwolniony. Również jego matka, Wiktoria, opuściła areszt. Michała Stasiuka natomiast postawiono przed niemieckim sądem specjalnym. 22 marca 1944 roku w Rzeszowie rozwieszono plakaty informujące, że został on skazany na karę śmierci „za pomoc elementom wrogim Rzeszy”. Prawdopodobnie zginął kilka dni później, zamordowany na zamku rzeszowskim przez kata Gestapo – pochodzącego z Katowic volksdeutcha Aloisa Zielińskiego.

Ciało Michała Stasiuka pogrzebano prawdopodobnie w nieoznaczonej mogile na rzeszowskim cmentarzu na Pobitnie; zwłoki Żydów, którym pomagał, zostały wywiezione na cmentarz żydowski w rejonie Czekaju i tam pochowane. Tylko nielicznym ukrywającym się w rzeszowskich podziemiach Żydom, jak Natan Berliner, Lotka Goldberg, czy Helena Ojzerowicz, udało się przeżyć Holokaust.

Wiktoria i Michał Stasiukowie zostali wyróżnieni przez Instytut Yad Vashem tytułem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”, przyznanym 19 czerwca 2019 roku.

Źródło: https://instytutpileckiego.pl/pl/instytut/kalendarz/upamietnienie-rzeszow

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

×